Artykuły

Left 4 dead – dobra produkcja

Wiele osób wychodzi z założenia, że wszystkie gry tworzone przez jedną „firmę” w masowych ilościach pewnie są kaszaną i nie będą w nie grać. Nie wiem czy mają rację, wiem jednak, że w przypadku takiego Left 4 Dead z całą pewnością nie mają. Left 4 Dead to gra stworzona tylko na platformę Steam, czyli ściągana, odpalana i działająca (teoretycznie) tylko na Steamie. A ponieważ w Steam mamy co kilka dni jakąś „nową gierkę” to większość ludzi uznaje (między innymi ja byłem jednym z nich), że są one gówniane i robione raczej na ilość niż na jakość.
No cóż, nie będę ukrywał, że może i z niektórymi grami tak zrobionymi mają rację, jednak mówimy tutaj o Left 4 Dead. Przyznam się szczerze – pierwszy raz grałem w tą grę w wersji pirackiej, ściągniętej z internetu i skrackowanej przez legendarnego już Skullputrę. Jednak czy było warto? No cóż, przeszedłem całą kampanię w single playera i nie mogłem się powstrzymać przed wykupieniem licencji, czyli możliwości ściągnięcia orginalnej wersji. I tutaj okazało się, jak bardzo mało wiem o prawdziwym Left 4 Dead. Oczywiście większość z Was po przeczytaniu mojego bloga raczej oleje tą grę, pomimo tych wszystkich pozytywnych uwag, jakie zaraz przeczytacie.. chociaż może nie powienienem tak zakładać. Jednak znam Polaków, i wiem jedno na pewno – zdecydowana większość z tych, którzy jednak przekonają się, że ta gra jest fajna (bez grania) nie kupi orginału, jednak zainstaluje sobie piracką wersję z internetu. No cóż, ja sam zagrałem w nią dwa razy.. kampanię na poziomie średnim i trudnym.
Bardzo trudno mode zacząłem grać już na orginale, nie chcąc przechodzić tych samych map z komputerowymi graczami, to psuło większość zabawy. Jednak z kolegami grywałem w nią wielokrotnie i muszę przyznać, że to super świetna zabawa. Po prostu oszałamiająca potrzeba współpracy między graczami sprawia, że stajemy się czymś więcej niż czterema osobami grającymi na tym samym serverze w tą samą grę… stajemy się drużyną, w pełnym tego słowa znaczeniu. Natychmiastowa potrzeba pomagania sprzymierzeńcom, wymuszona taktyka (przynajmniej ogarnięcie kto gdzie ma strzelać) sprawia, że Left 4 Dead wciąga niesamowicie. Gram w to już około roku i do tej pory mi się nie znudziło.. chociaż bardzo irytuje mnie jedna kwestia. Otóż choćbym nie wiem jak się starał, jeszcze nigdy nie udało mi się dobrze zagrać po stronie Zarażonych. Jasne, czasami wygrywałem z Ocalałymi, ale zwykle dzięki szczęściu lub niekompetencji tych drugich. Jak ktoś nie potrafił mnie zabić skaczącego Hunterem po 5 – 6 razy na widoku (chciałem w końcu skoczyć na kogoś) to coś jest nie tak.. bo gdy ja byłem ocalałym Hunter miał zwykle jeden skok, maksymalnie dwa, jeżeli mieliśmy jakieś poważne kłopoty z innymi przeciwnikami czy po prostu się zagapiliśmy. Jasne, czasami po prostu ma się niefart co do strzelania, tak samo jak czasami można mieć szczęście.. to jest oczywiste, zdarzyć się może każdemu, prawda? W każdym razie nie żałuję żadnej minuty przegranej (znaczy podczas której grałem – ja przecież nie przegrywam, tak? :D) w Left 4 Dead- dzięki temu gram coraz lepiej i nie muszę się denerowować, że nie dam rady czegoś zrobić. Denerwuje mnie jednak jedna kwestia – ciężko zagrzać mi miejsce ze stałymi współtowarzyszami. Kolegom z RL gra znudziła się dosyć szybko, niektórzy nie mają czasu, innym nie pasuje czas, w którym rozgrywają się najciekawsze rozgrywki.. czyli koło 2 – 3 w nocy. A z ludźmi „z sieci” gra się zupełnie inaczej, albo są to ludzie z całego świata (czyli automatycznie powstaje bariera językowa – choćbyśmy nie wiem jak dobrze mówili po angielski zawsze może się okazać, że ktoś nie potrafi/nie lubi, a wtedy mamy problem) albo Polacy. Z Polakami jest lepiej, gdyż pełno jest kanałów na Ventrillo z graczami, czekającymi na przykład w 2 czy w 3 na brakujących graczy, jednak najlepiej ze swoimi, prawda? Dobre zgranie to podstawa do dobrego meczu. A przecież i przeciwnicy powinni być dobrzy. Jeżeli gramy przeciwko komuś, kto gra słabo a mimo to dostajemy wpierdol to .. no co będę opowiadał – jesteśmy wkurwieni na maxa. Nie ma nic gorszego dla dobrego gracza jak dostać baty od kogoś, kto nie gra nawet w połowie tak dobrze jak my. Jednak to gra zespołowa, i tutaj umiejętności jednego gracza mają znikome znaczenie. No dobra, może i umniejszam rolę jednego gracza, jednak pamiętajmy, że nawet najlepszy kozak nie jest w stanie zrobić nic samotnie. Jeżeli kumple poumierają to przegrywamy, wystarczy jedno trafienie Smokera czy Huntera i jest po nas – ktoś musi nas uratować.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceny: 0.0/10 (0 głosów )
VN:F [1.9.22_1171]
Oceny: 0 (z 0 głosów)