Artykuły

Tibia i nabijanie leveli!

Ja i mój team uwielbiamy się bić z innymi przeciwnikami, szczególnie jeżeli jest ich więcej. Nie lubimy gdy mają większe lvle, bo wtedy może się okazać, że pomimo naszych usilnych starań nie jesteśmy w stanie kogoś zabić – po prostu nie mamy na niego combo. Wtedy jest raczej krucho, jednak nigdy się nie poddajemy 😉 No, chyba, że sytuacja jest naprawdę beznadziejna, co innego odwaga a co innego głupota i marnowanie własnego czasu. Uwielbiamy wejść na server, na którym panuje dana ekipa. Wchodzimy, jesteśmy pokojowi, nikomu nie zawadzamy.
Wszystko do czasu. Kiedy wbijemy już konkretniejsze lvle robimy to co zawsze.. wpadamy po jednego z nich. Zabijamy go, czekamy na reakcję. Zwykle jest praktycznie natychmiastowa, zdarzało się, że przybiegali zanim zdażyliśmy zabić tego pierwszego. Jednak najlepsze jest to, że nawet taka „stara ekipa” z wyższymi lvlami okazuje się bandą noobów, którzy tak naprawde nie posiadają absolutnie ŻADNYCH umiejętności PVP, które są potrzebne do przejęcia servera – samo expienie nie wystarczy. No, ale jeżeli kilka osób umie expić, ma ventrilo i lubi zabijać ludzi, to już „rządzą” serverem. Dopóki nie wpadnie ekipa ogarnięta, zgrana i gotowa do zabijania. A my właśnie taką ekipą jesteśmy. Hail ! Często z kolegami zmieniamy server, powody są różnorakie. Czasami okazuje się, że wojna, którą wywołalismy jest dla nas już na sto procent przegrana, dlatego w takim momencie odchodziym z servera, szukając nowych wyzwań gdzie indziej. Nie można przecież w piętnastu walczyć przeciwko setce, prawda?
Sposobów na wywołanie wojny jest multum, my wybieramy ten, który akurat nam najbardziej podpasuje. Ale po kolei. Logujemy się na nowym serverze (najlepiej, żeby wszyscy zaczynali od zera – wtedy wojenki są naprawdę fajne, bijemy się na 20 lvlach 😉 ) i próbujemy jak najszybciej wbić 45 lvle. Kiedy mamy już możliwość korzystania z SD okazuje się, że jest sporo osób, które chciałyby umrzeć, dlatego spełniamy ich prośby. Szukamy łownie takich, którym wydaje się, że są ważni i ich koledzy ich ochronią. Wbijamy się w dziesięciu na takiego ziomka, likwidujemy go w parę sekund po czym czekamy aż przylecą koledzy. Często nikt nie przychodzi, a my musimy szukać ofiar dalej. W końcu jednak trafiamy na kogoś, kto ma zgranych kolegów i wpadają w nas również w kilka osób.
Wtedy się bijemy, niezależnie od wyniku wiemy już jedno – znaleźliśmy przeciwników, z którymi będziemy prowadzić wojnę. Oni nie zawsze sobie z tego zdają sprawę, ale już w kilka godzin po takiej akcji zaczynamy po nich wpadać, żeby nie mieli najmniejszych wątpliwości, że są huntowani i niestety muszą się bronić lub odejść z servera. W Tibi rzeczywiście widzimy całkowitą monotonię gry codziennej po kilka godzin. Mówimy oczywiście o ludziach, którzy grę traktują bardziej „na poważnie” i grają raczej wiele godzin dziennie, a nie logują się co kilka dni na godzinkę czy dwie. Bo ci, którzy tak robią mają raczej małe lvle, a jeżeli nie, to już po kilku miesiącach się okaże, że spadli drastycznie w rankingu i już nic nie znaczą na danym serverze. Moim ulubionym sposobem spędzania czasu na Tibi jest oczywiście wojna.
Najcześciej to właśnie ja i moja ekipa ją wszczynamy, zabijając kilka osób, o których wiemy, ze mają kolegów gotowych do boju. Często tak robimy. Według mnie nie ma nic wspanialszego niż zabijanie przeciwników na Open Battle czy też trapowanie ich na expie i odliczanie combo. Trochę adrenalinki też się przydaje, zdarzało mi się samemu z własnej nieprzymuszonej woli władować się do trapa, w sumie do tej pory nie mogę zrozumieć czemu to robiłem. Nienawidzę expić, i to jest spory problem na wojnach, gdyż jak wiadomo – często się na nich umiera w porównaniu do zwykłej gry.
Jeżeli nie ma wojny, to ginę średnio raz na miesiąc czy na dwa miesiące. Podczas wojny – raz dziennie 😉 A lvle trzeba odrabiać, ba – trzeba zdobywać nowe. Dlatego wojny mają ten duży minusik. Ale my zwykle wygrywamy, więc nie ma co się przejmować.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceny: 0.0/10 (0 głosów )
VN:F [1.9.22_1171]
Oceny: 0 (z 0 głosów)

Zostaw odpowiedź